Justyna Karolak dziwi się światu. Tym napisem wita wszystkich tablica wjazdowa do miasta, jakim jest Karolakowo. A pod spodem, drobnym maczkiem, widnieje jeszcze dopisek: „Jaką cudowną rzeczą jest oko! Swoje uważam za prawdziwy miękki aparat fotograficzny, który robi zdjęcia nie świata zewnętrznego, lecz mojej najtwardszej myśli i myśli jako takiej”. Z pozdrowieniem dla Salvadora Dali, wita w swoim mieście, na osobistym blogu – Justyna Karolak. Zanim rozpoczniesz zwiedzanie, pozwól najpierw, że się przedstawię: notki "O mnie" i "Kontakt" znajdziesz w Archiwach – Styczeń 2013.
poniedziałek Listopad 20th 2017
Justyna Karolak dziwi się światu. Tym napisem wita wszystkich tablica wjazdowa do miasta, jakim jest Karolakowo. A pod spodem, drobnym maczkiem, widnieje jeszcze dopisek: "Jaką cudowną rzeczą jest oko! Swoje uważam za prawdziwy miękki aparat fotograficzny, który robi zdjęcia nie świata zewnętrznego, lecz mojej najtwardszej myśli i myśli jako takiej". Z pozdrowieniem od Salvadora Dalego, wita w swoim mieście, osobistym blogu Justyna Karolak. Zanim rozpoczniesz zwiedzanie, pozwól, że się przedstawię: notki "O mnie" i "Kontakt" znajdziesz w Archiwach - Styczeń 2013.

Archiwum dla Wrzesień, 2013

Zabawa w determinację, Justyną będąc

Zabawa w determinację, Justyną będąc

Justyna Karolak staje się Determinatorem. Obrastam w blaszane ciało, skorupę robota – tylko oblicze w miarę ludzkie mi zostało. W miarę, czytaj: da się wytrzymać. O człowieczeństwie mego oblicza niech zaświadczy delikatnie zarysowany wyraz nieuleczalnego zdziwienia. Stale dziwię się światu. Dziwię się. Nie mogę przestać. Jednak zdziwienie moje niczemu nie służy. To w pancerz cyborga obrastam. Ale to nie jest pancerz, skorupa – wynik znieczulenia. Rezultat marazmu, [...]

Słowo na sobotę po południu

Słowo na sobotę po południu

Co porabia Justyna Karolak dziś w sobotę wczesnym popołudniem? Porabia – a i owszem, a i tak. Ale co? Justyna Karolak przestaje się dziwić. Dacie wiarę? Oj. To raczej niedobrze. Węszę niemałym nosem Justynowym swoiste niebezpieczeństwo. Obraz człowieka, co idzie przez życie niezdziwiony, napawa mnie niepokojem. To jeszcze nie jest strach, Moi Mili. Nie jest to jednakowoż lęk organiczny, pierwotny. Lecz czuję wyraźnie pod skórą mrowiące pinezki. Coś w tym rodzaju. [...]