Justyna Karolak dziwi się światu. Tym napisem wita wszystkich tablica wjazdowa do miasta, jakim jest Karolakowo. A pod spodem, drobnym maczkiem, widnieje jeszcze dopisek: „Jaką cudowną rzeczą jest oko! Swoje uważam za prawdziwy miękki aparat fotograficzny, który robi zdjęcia nie świata zewnętrznego, lecz mojej najtwardszej myśli i myśli jako takiej”. Z pozdrowieniem dla Salvadora Dali, wita w swoim mieście, na osobistym blogu – Justyna Karolak. Zanim rozpoczniesz zwiedzanie, pozwól najpierw, że się przedstawię: notki "O mnie" i "Kontakt" znajdziesz w Archiwach – Styczeń 2013.
poniedziałek Listopad 20th 2017
Justyna Karolak dziwi się światu. Tym napisem wita wszystkich tablica wjazdowa do miasta, jakim jest Karolakowo. A pod spodem, drobnym maczkiem, widnieje jeszcze dopisek: "Jaką cudowną rzeczą jest oko! Swoje uważam za prawdziwy miękki aparat fotograficzny, który robi zdjęcia nie świata zewnętrznego, lecz mojej najtwardszej myśli i myśli jako takiej". Z pozdrowieniem od Salvadora Dalego, wita w swoim mieście, osobistym blogu Justyna Karolak. Zanim rozpoczniesz zwiedzanie, pozwól, że się przedstawię: notki "O mnie" i "Kontakt" znajdziesz w Archiwach - Styczeń 2013.

Ludzkie zwierzę – refleksja karolakowa

Czym różni się człowiek od zwierzęcia? Zdolnością abstrakcyjnego myślenia? Nie.

Mój znajomy twierdzi, że zdolnością do tworzenia historii: człowiek to jedyne zwierzę na Ziemi, które umie stworzyć historię. I korzysta z tej zdolności każdego dnia.

Ja powiedziałabym krócej: pamięcią. Lubimy mówić: nie ma przeszłości ani przyszłości, jest tylko teraźniejszość. Ale to nieprawda.

twarz 1

Jesteśmy dziwnymi zwierzętami, które pamiętają. Słonie pamiętają, gdzie złożyły szczątki zmarłych członków swego stada – potrafią wrócić na cmentarzysko. Ale to za mało, by przypisać słoniom człowiecze skrupuły i sentymentalizm. Za mało. Nie dość.

Człowiek pamięta i realnie przelewa swoją pamięć na karty historii. Nasze instynkty mieszają się ze świadomą wolą. Abstrakcjonizm wcale nie ułatwia. Chcemy mieć poczucie celu wykraczającego poza ramy przetrwania. Chcemy unosić się nad skorupą ziemską we wspomnieniach żywego świata. Nie chcemy być jedynie cząstkami cmentarza. Nie potrzebujemy, by pochylano się nad naszym niebytem. Chcemy być wieczni we własnych oczach – przysłużyć się, pozostawić po sobie rzeczywisty ślad, który przyszłe pokolenia odczytają nie jako nasz powidok, a jako uczynione dobro, krok naprzód, kolejny pas startowy dla nadchodzących ludzi.

Kto z ręką na sercu oświadczy, że nie marzy o tym, by nie przeminąć bez śladu – temu nie uwierzę. Nie znam ani jednego zwierzęcia ludzkiego, które nie chciałoby być kimś jeszcze, kimś więcej, kimś gdzie indziej – w drodze do ważnego celu.

Ja, żeby pamiętać, piszę. Co robisz Ty, żeby znaleźć się w niewyczerpanym łańcuchu stale tworzonej historii? Jaka jest Twoja metoda na własną marność i przemijalność? Opowiedz mi o tym. Dla Ciebie znajdę czas. Z ochotą Cię wysłucham. Bo jestem. Czekam.

Justyna Karolak

Refleksja z dnia 10 kwietnia 2017 r.

Komentuj