Justyna Karolak dziwi się światu. Tym napisem wita wszystkich tablica wjazdowa do miasta, jakim jest Karolakowo. A pod spodem, drobnym maczkiem, widnieje jeszcze dopisek: „Jaką cudowną rzeczą jest oko! Swoje uważam za prawdziwy miękki aparat fotograficzny, który robi zdjęcia nie świata zewnętrznego, lecz mojej najtwardszej myśli i myśli jako takiej.” Z pozdrowieniem dla Salvadora Dali, wita w swoim mieście, na osobistym blogu – Justyna Karolak. Zanim rozpoczniesz zwiedzanie, pozwól najpierw, że się przedstawię: notki "O mnie" i "Kontakt" – znajdziesz w Archiwach – Styczeń 2013.
sobota Lipiec 29th 2017
JUSTYNA KAROLAK DZIWI SIĘ ŚWIATU. TYM NAPISEM WITA WSZYSTKICH TABLICA WJAZDOWA DO MIASTA, JAKIM JEST KAROLAKOWO. A POD SPODEM, DROBNYM MACZKIEM, WIDNIEJE JESZCZE DOPISEK: „JAKĄ CUDOWNĄ RZECZĄ JEST OKO! SWOJE UWAŻAM ZA PRAWDZIWY MIĘKKI APARAT FOTOGRAFICZNY, KTÓRY ROBI ZDJĘCIA NIE ŚWIATA ZEWNĘTRZNEGO, LECZ MOJEJ NAJTWARDSZEJ MYŚLI I MYŚLI JAKO TAKIEJ.” Z POZDROWIENIEM DLA SALVADORA DALI, WITA W SWOIM MIEŚCIE, NA OSOBISTYM BLOGU – JUSTYNA KAROLAK. ZANIM ROZPOCZNIESZ ZWIEDZANIE, POZWÓL NAJPIERW, ŻE SIĘ PRZEDSTAWIĘ: NOTKI "O MNIE" I "KONTAKT" – ZNAJDZIESZ W ARCHIWACH – STYCZEŃ 2013.

Przebrzydła grzeczność – refleksja karolakowa

Czy Pippi Pończoszanka, przeurocza dziewczynka wykreowana przez Astrid Lindgren, mogłaby być bohaterką literacką wymyśloną – dzisiaj? Nie sądzę! Niestety, z nieomal fizycznym bólem stwierdzam, że nie – że nikt nie pozwoliłby Pippi narodzić się dziś…

pipi

Niechlujne, kuse sukieneczki. Niedbale naciągnięte pończoszki. Pełna swobody i beztroska Pippi. Te cechy czynią z dziecięcej literackiej bohaterki wcielone marzenie pedofila. A nowoczesne feministki, zamiast cieszyć się z niezależności Pippi, jako pierwsze ukrzyżowałyby ją na swych sztandarach jako ikonę seksizmu.

Smerfetka? Nie! Słodka i niewinna, choć przy tym wyzwolona – bo wszak jedyna w męskiej wiosce kobieta – byłaby przez feministyczne środowiska abortowana w zarodku, jako po pierwsze zniewolona przez świat patriarchalny, a po drugie zbyt nieśmiała i niepozorna, co do współczesnego wzorca kobiecości nie przystaje.

Piotruś Pan? O, nie! Nie wolno promować męskich, skrajnie nieodpowiedzialnych marzycieli! Właśnie tacy, gdy tylko dorosną, biją żony i całują kobiety w rękę oraz biorą udział w szeroko pojętej kulturze gwałtu.

Murzynek Bambo? A w życiu! Piękny wiersz dla dzieci, stworzony dawno temu przez wybitnego Tuwima, który to wiersz w niewinny, urokliwy, dowcipny sposób tłumaczył dzieciom, że świat to pojemne miejsce, jakże różnorodne, jakże niejednośladowe – dziś byłby zgnębiony jako wytwór chorego umysłu, wytwór rasisty i zbrodniarza. Nie przesadzam! Niedawno czytałam wpis blogowy czarnoskórego młodego mężczyzny, który urodził się w Polsce, który to wpis został zwieńczony przez autora głęboko przepojonym nienawiścią apelem do Polaków, by brzydzili się owego wiersza Tuwima, jako najgorszej w świecie rasistowskiej podłości.

Jeszcze niedawniej, przypadkiem w radio natrafiłam na postulat, iż Koziołek Matołek – to ksenofobiczno-rasistowsko-nazistowska propaganda. W bólu najszczerszym łączę się z genialnym Kornelem Makuszyńskim. Jako „wychowanka” jego książeczek, wstydzę się za świat, któremu odebrało rozum – i cierpi we mnie wewnętrzne dziecko, któremu populistyczną przemocą kradnie się „święte” dzieciństwo.

W rozpaczy wyczekuję kolejnych obmierzłych odsłon bełkotu poprawności politycznej:

Niech baśnie braci Grimm odbiorą mi jako krwawe zachęcanie dzieci do przemocy.

Niech Kubusiowi Puchatkowi skręcą kark – za infantylność i wynikającą z niej nieumiejętność opowiedzenia się po konkretnej stronie problemu. A jego przyjaciela Kłapouchego należy umieścić dożywotnio w domu dla obłąkanych, z uwagi na nieuleczalną depresję.

Niech Alicję z Krainy Czarów zamkną za kratami – za handel grzybkami halucynogennymi.

I niech Król Maciuś Pierwszy skazany zostanie za bezpardonowe mieszanie się w politykę, która, jak przecież wiemy, jest własnością biegłych wodzów, a nie maluczkich. A mały, bezbronny obywatel – lepiej, żeby się w sprawy wielkich nie mieszał…

I w grobie przewraca się niespokojnie zacny Korczak, który zginął za dzieci, i który zginąłby za nie nieskończoną liczbę razy. I boli go i rani nowoczesny trend, któremu i Polska stopniowo się poddaje. I drżą dorosłe dzieci, które pamiętają świat prawdziwego dzieciństwa – drżą ze strachu o własne dzieci, którym już nie dane być dzieckiem, którym zaś dane wstydzić się, pilnować i ponad miarę uważać, by nikogo nie drasnąć: własną obecnością na świecie i własnymi marzeniami, i dziecięcymi figlami…

Czy Pippi Pończoszanka mogłaby być wymyśloną – dzisiaj? Stanowczo: nie.

święta 1

Bo już nie wypada i nie wolno. Drogie Dzieci! Witajcie w sterylnym i politycznym świecie – bez nadziei na dzieciństwo, czyli na wolność.

Justyna Karolak

Refleksja z dnia 18 maja 2017 r.

Jako materiał uzupełniający, proponuję Czytelnikom odcinek mojego vloga, dedykowany językowej poprawności politycznej oraz ww. Murzynkowi Bambo:

Komentarze czytelników

2 komentarzy do “Przebrzydła grzeczność – refleksja karolakowa”

  1. Bardzo dobry wpis. Akurat mam rozgrzebany artykuł o tym, dlaczego dzieci z Bullerbyn zamknięto by dziś w domu dziecka :)

    A co do Makuszyńskiego – pełna zgoda :) Po przeczytaniu którejś księgi Koziołka Matołka człowiek zaczyna mówić ośmiozgłoskowcem :) Autor był mistrzem w tak błahej, zdawać by się mogło, dziedzinie pisarstwa.

    • Macieju,

      bardzo Ci dziękuję za pochwałę tekstu – miło mi :) .

      A Makuszyński, zaprawdę – mistrzu!

      Z niecierpliwością czekam na Twój materiał o dzieciach z Bullerbyn – no proszę, jaka synchronizacja (tematyczna) między nami wystąpiła :) . Bardzo jestem ciekawa Twojego Bullerbynowego artykułu – będę wypatrywać :) .

      Pozdrawiam serdecznie :) .

Komentuj