Justyna Karolak dziwi się światu. Tym napisem wita wszystkich tablica wjazdowa do miasta, jakim jest Karolakowo. A pod spodem, drobnym maczkiem, widnieje jeszcze dopisek: „Jaką cudowną rzeczą jest oko! Swoje uważam za prawdziwy miękki aparat fotograficzny, który robi zdjęcia nie świata zewnętrznego, lecz mojej najtwardszej myśli i myśli jako takiej”. Z pozdrowieniem dla Salvadora Dali, wita w swoim mieście, na osobistym blogu – Justyna Karolak. Zanim rozpoczniesz zwiedzanie, pozwól najpierw, że się przedstawię: notki "O mnie" i "Kontakt" znajdziesz w Archiwach – Styczeń 2013.
poniedziałek Listopad 20th 2017
Justyna Karolak dziwi się światu. Tym napisem wita wszystkich tablica wjazdowa do miasta, jakim jest Karolakowo. A pod spodem, drobnym maczkiem, widnieje jeszcze dopisek: "Jaką cudowną rzeczą jest oko! Swoje uważam za prawdziwy miękki aparat fotograficzny, który robi zdjęcia nie świata zewnętrznego, lecz mojej najtwardszej myśli i myśli jako takiej". Z pozdrowieniem od Salvadora Dalego, wita w swoim mieście, osobistym blogu Justyna Karolak. Zanim rozpoczniesz zwiedzanie, pozwól, że się przedstawię: notki "O mnie" i "Kontakt" znajdziesz w Archiwach - Styczeń 2013.

Archiwum dla Październik, 2017

Koszmar redaktora, czyli jak skutecznie wystraszyć się na Halołin

Koszmar redaktora, czyli jak skutecznie wystraszyć się na Halołin

Ponieważ kiedyś Zaduszki, a dziś Halołin, wymyśliłam, że w zastępstwie poważnego artykułu o Dniu Wszystkich Świętych podzielę się z Wami tekstem półżartem półserio o najsroższym upiorze prześladującym każdego redaktora. Zamiast przebierać się za strzygę czy kłobuka, wieczór spędzę nad tekstami różnych autorów i bać się będę błędów, które tam zastanę, nie na żarty. Albo zamiast pójść do kina na horror, otworzę tekst do poprawy i za głowę się [...]

Język reklamy z oka przymrużeniem

Język reklamy z oka przymrużeniem

Ach, reklama – uśmiechnięte ścierwo, jak powiedział ktoś niegdyś... Nie pamiętam ani kto, ani kiedy, wybaczcie proszę. Tymczasem niezależnie od tego, na ile każdego z nas osobiście reklamy drażnią i irytują, a na ile np. bawią – faktem jest, że reklama jako marketingowe zjawisko przewija się przez nasze życia całkiem często. Czasem ją zauważamy, a czasem nie, bo Internet w XXI wieku stał się obszarem specjalizującym się w reklamach, na które nasze świadome oko [...]

Niesamowita historia Adrianny – minireportaż karolakowy

Niesamowita historia Adrianny – minireportaż karolakowy

Mama Adrianny zmarła w dwie godziny po porodzie na skutek krwotoku. Osierociła nie tylko Adriannę, ale też starszą o 10 lat córkę Dorotę. Tata dziewczynek, z bólu po śmierci ich mamy, popadł w alkoholizm – Adriannę wychowała babcia i dziadek, rodzice ojca. Jako mała dziewczynka Adrianna silnie przeżyła śmierć dziadziusia. Jako nastolatka Adrianna silnie przeżyła śmierć szwagra – młody, niespełna trzydziestoletni mężczyzna zmarł dość gwałtownie, w [...]

Pelotka i Flamazarnik – Rozdział II

Pelotka i Flamazarnik – Rozdział II

Rozdział II. Ten, w którym Pelotka pragnie czułości, a tatuś Pelotki pokazuje Flamazarnikowi swój garaż. We środę Flamazarnik ugotował zupę porową, w czwartek selerową, a w piątek rosół bez rosołu, czyli wodę z pietruszki z dodatkiem złocistej kurkumy dla oszukania koloru. Były to ulubione dania obiadowe Pelotki – wegańskie i bardzo dobre na figurę. Dlatego gdy Pelotka wychodziła do pracy, Flamazarnik podjadał chyłkiem kanapki z pasztetową oraz parówki z [...]

Pelotka i Flamazarnik – Rozdział I

Pelotka i Flamazarnik – Rozdział I

Rozdział I. Ten, w którym Flamazarnik zauważa swój ogon oraz tęskni do kanapek z szyneczką. Wtorkowe spotkania w Lidze Kobiet Impertynenckich rozpoczynały się o dziewiętnastej. Kiedy państwo Pelotkowicze dotarli na miejsce, było już praktycznie ciemno, ale i tak dało się zauważyć liczne kolorowe esy i floresy, którymi przozdobiono mury tego przybytku. Na widok floresów Flamazarnik poczuł się, jakby wpadł do słoika z kleksami atramentu. – Pomalowałyśmy tak [...]

Pelotka i Flamazarnik – Prolog

Pelotka i Flamazarnik – Prolog

Był środek jesieni w niedzielę o czternastej dziesięć, kiedy Pelotka podparła się pod boki i spode łba łypnęła na swego męża, Flamazarnika. – Ty to chyba głupi jesteś – zapytała bez znaku zapytania. Flamazarnik zamarł z widelcem w ręku – właśnie obiad jedli – ale nie dał tego po sobie poznać, bo aż za dobrze wiedział, że Pelotka gardziła pantoflarzami. Udawał więc, że nic się nie stało i że wcale się nie boi, i że nadal je, nie jedząc i widelcem [...]