Justyna Karolak dziwi się światu. Tym napisem wita wszystkich tablica wjazdowa do miasta, jakim jest Karolakowo. A pod spodem, drobnym maczkiem, widnieje jeszcze dopisek: „Jaką cudowną rzeczą jest oko! Swoje uważam za prawdziwy miękki aparat fotograficzny, który robi zdjęcia nie świata zewnętrznego, lecz mojej najtwardszej myśli i myśli jako takiej”. Z pozdrowieniem dla Salvadora Dali, wita w swoim mieście, na osobistym blogu – Justyna Karolak. Zanim rozpoczniesz zwiedzanie, pozwól najpierw, że się przedstawię: notki "O mnie" i "Kontakt" znajdziesz w Archiwach – Styczeń 2013.
poniedziałek Listopad 20th 2017
Justyna Karolak dziwi się światu. Tym napisem wita wszystkich tablica wjazdowa do miasta, jakim jest Karolakowo. A pod spodem, drobnym maczkiem, widnieje jeszcze dopisek: "Jaką cudowną rzeczą jest oko! Swoje uważam za prawdziwy miękki aparat fotograficzny, który robi zdjęcia nie świata zewnętrznego, lecz mojej najtwardszej myśli i myśli jako takiej". Z pozdrowieniem od Salvadora Dalego, wita w swoim mieście, osobistym blogu Justyna Karolak. Zanim rozpoczniesz zwiedzanie, pozwól, że się przedstawię: notki "O mnie" i "Kontakt" znajdziesz w Archiwach - Styczeń 2013.

Język reklamy z oka przymrużeniem

Ach, reklama – uśmiechnięte ścierwo, jak powiedział ktoś niegdyś… Nie pamiętam ani kto, ani kiedy, wybaczcie proszę. Tymczasem niezależnie od tego, na ile każdego z nas osobiście reklamy drażnią i irytują, a na ile np. bawią – faktem jest, że reklama jako marketingowe zjawisko przewija się przez nasze życia całkiem często.

Czasem ją zauważamy, a czasem nie, bo Internet w XXI wieku stał się obszarem specjalizującym się w reklamach, na które nasze świadome oko już nie zwykło dynamicznie reagować. Ale ważne w owym całym reklamowym kontekście jest co innego: skoro nie da się reklamy ze świata zupełnie wykluczyć, to niech reklama będzie przynajmniej czymś skłaniającym do uśmiechu, czymś dowcipnym, przewrotnym, unikalnym, na swój sposób ciekawym.

językrekamykarolakowo

No właśnie: na czym polega atrakcyjny, przyjemny dla odbiorców tzw. język reklamy? Czy aby skutecznie sprzedać dany produkt reklamą, trzeba zachwalić ten produkt jak przekupka rzodkiewki na targu? Albo tak, jak klasyczną powieść i białego kruka zachwalałby niszowy, acz charyzmatyczny wydawca? Innymi słowy – gdzie leży granica między reklamą „naturalną”, życzliwą i przyjazną a reklamą wyraźnie wykreowaną, narzucającą się?

Z odpowiedzią na te pytania przybywa tzw. język korzyści. Specjaliści od kreowania słusznego wizerunku produktu, a więc – mówiąc potocznie – spece od reklamy, mówią tak:

Aby reklama była atrakcyjna i w rezultacie skuteczna (docierająca do szerokiego gros odbiorców), powinna zawierać w sobie dwie kluczowe cechy, tendencje: dążenie i unikanie… Jesteście ciekawi, co to znaczy?

To znaczy, że treść reklamy – język, jakiego w niej użyto – powinna wskazywać potencjalnemu klientowi to, co zyska, kupując dany produkt, i jednocześnie to, czego uniknie, kupując dany produkt. Czego uniknie, to znaczy: przed czym złym dany produkt go uratuje? Czego złego klient w swoim życiu efektywnie uniknie lub pozbędzie się, gdy zakupi dany produkt? Jaki problem w życiu klienta z chwilą zakupu właśnie tego, a nie innego produktu pięknie się rozwiąże?

Tak, wiem! Nudy na pudy – w dodatku ten tkliwy bełkot istnej korpomowy… A jednak tzw. język korzyści – może pozytywnie rozbawić do łez i „zrobić człowiekowi dzień”. Oto i przykłady!

Wyobraźcie sobie proszę, że nagle z pisarza przeobraziłam się w sprzedawcę następujących produktów i usług: samochód marki Porsche, polisa ubezpieczeniowa, komputer, tusz do rzęs, lampka nocna, usługi copywritera, usługi remontowe, usługi kosmetyczki, usługi księgowej. Sporo tego, czyż nie? Postaram się Was rozbawić opisami wszystkich tych produktów i usług – wyobraźcie sobie, że czytacie te ogłoszenia w gazecie, w serwisie w necie… I uśmiechnijcie się troszkę…

Stworzyłam te opisy w wersjach dla kobiet, czyli samic, i dla mężczyzn, czyli samców – aby było dowcipniej. To będzie język reklamy z oka przymrużeniem – czytamy więc z dystansem i śmiechem:

1. Porsche

Wersja dla samic:

Porsche – wszak masz już czerwoną sukienkę (tę, w której wyglądasz jak 385 milionów dolarów amerykańskich), czerwone szpilki (te, w których przechadzasz się, kołysząc biodrami tak przekonywająco, jakbyś urodziła się w obcasach), czerwoną szminkę (tę, w której Twoje usta są nienagannie pełne i lśniące) i czerwony lakier do paznokci (ten, który nigdy nie odpryskuje)… Na co czekasz?! Dokup sobie czerwone Porsche! Pamiętaj: czerwone są szybsze!

Wersja dla samców:

Porsche – tylko dla wiecznie rześkich i spragnionych życia. Pamiętaj, że czerwone są szybsze! Nie pozwól sobie wmówić, że czerwone Porsche jest dobre tylko jako rekompensata kryzysu wieku średniego. Nic podobnego! Czerwone Porsche ma dar przenoszenia w czasie – podróżując swoim czerwonym Porsche, znów masz 15 lat i po raz pierwszy widzisz piękną dziewczynę, która kapitalnie odmienia Twoje markotne życie raz na zawsze. Jutro, gdy od nowa wsiadasz do swojego czerwonego Porsche, masz 30 lat i razem z piękną dziewczyną jedziesz przed siebie wprost po wspólne marzenia. Pojutrze, gdy jesteś spełnionym czterdziestolatkiem, razem z piękną dziewczyną, która jest Twoją żoną, pędzicie do szpitala, abyś mógł punktualnie asystować przy porodzie i osobiście przeciąć pępowinę Twojej wymarzonej córeczki… Czerwone Porsche nigdy Cię nie zawiedzie, bo jest szybsze – zawsze będzie przy Tobie i dokładnie o tym czasie, na jakim właśnie Ci zależy!

2. Polisa ubezpieczeniowa

Wersja dla samic:

Polisa ubezpieczeniowa – pamiętasz, jak było Ci przykro, kiedy zalałaś sąsiada brudną wodą z uszkodzonej pralki? Albo wtedy, gdy brałaś cudowną niesamotną, erotyczną kąpiel w wannie, której pojemność okazała się za mała (aż znów zalałaś sąsiada)? Czy wówczas, kiedy Twoja niezawodna intuicja podpowiadała Ci uparcie, że te ziemniaki jednak gotują się za długo, a potem zastałaś całą kuchnię w żywych płomieniach?… Nie pozwól, by rzeczywistość znowu Cię przechytrzyła! Wykup polisę ubezpieczeniową i bądź sobą!

Wersja dla samców:

Polisa ubezpieczeniowa – nie chcesz być zdany sam na siebie, niepewny jutra, pełny obaw? Wykup polisę ubezpieczeniową, która nada Twojemu życiu sens, i która w razie Twojej absolutnie przypadkowej i przez nikogo nieprzewidzianej śmierci – spłynie na Twoją żonę i dzieci lawiną bezpieczeństwa finansowego. Przed zakupem polisy przeczytaj piękną książkę pt. Kronika zapowiedzianej śmierci.

3. Komputer

Wersja dla samic:

Komputer – nie tamten, tylko ten! Zobacz, jak ładnie się świeci! Jakie ma cudnie wypukłe guziczki – w sam raz, niczym stworzone wprost dla Twoich długich seksownych paznokci! A jak pachnie! Poważnie: zbliż się i powąchaj obudowę – najwyższej jakości tworzywo w pełni EKOLOGICZNE wprowadzi Twoje zmysły w wyższy wymiar fiołkowej łąki!

Wersja dla samców:

Komputer – to nie komputer, tylko superkomputer: wielokrotnie większa moc obliczeniowa (93 PFLOPS), w roku 2017 znalazł się na 1. miejscu TOP500, składa się z 40960 64-bitowych procesorów RISC SW26010 (każdy zawiera 260 rdzeni i pracuje z częstotliwością 1,45 GHz). W sumie ponad 10 milionów rdzeni. Jego teoretyczna moc obliczeniowa wynosi 125 PFLOPS.

4. Tusz do rzęs

Wersja dla samic:

Tusz do rzęs – potrzebujesz TEGO tuszu najpierw dlatego, że chcesz zachować swoje rzęsy. A potem dlatego, że pragniesz wyhodować najlepsze rzęsy – nie takie jak nóżki pająka, nie takie jak gile ze smoły ani nie takie, jak niedorzeczność zamiast rzęs. Chciałabyś, aby Twoje nieprzeciętne oczka wzruszały urokiem sarnim, kusiły seksapilem femme fatale i uwodziły powłóczystym spojrzeniem zstąpionej z nieba anielicy? Oto odpowiedź: TEN tusz.

Wersja dla samców:

Tusz do rzęs – Twoja dziewczyna/narzeczona/żona/kobieta/partnerka na pewno używa TEGO tuszu! A jeżeli nie, to nie bądź niemądry: kup go jej w prezencie – czym prędzej! Po pierwsze pragniesz z całego serca, aby czuła się pięknie zaskakiwana, doceniana i szczęśliwa. A po drugie, na pewno nie chcesz ujrzeć jej z rana z oczami i buzią zapuchniętymi od złego tuszu (uwierz: naprawdę nie chcesz – dla własnego dobra)… więc koniecznie zadbaj o nią – i o własne poczucie estetyki!

5. Lampka nocna

Wersja dla samic:

Lampka nocna – nowoczesna kobieta jest samodzielna i umie się o siebie zatroszczyć. Wolno jej bać się ciemności, ale nie musi uciekać przed nią wprost do męskich ramion. Nie chcesz bać się sama w nocy? Kup lampkę nocną wyposażoną w ciepłe żółte światło, które miękko ukoi Cię do snu albo, równie miękko, spłynie po stronicach ulubionej książki do czytania przed snem. A jak już zaświecisz lampkę, to przecież chcesz, żeby była ładna, a nie tylko dobrze świeciła, prawda? No więc: to właśnie TA lampka. Z limitowanej serii dedykowanej feministkom.

Wersja dla samców:

Lampka nocna – z limitowanej serii pt. „No Shame”, kiedy jest zgaszona, wygląda niepozornie, jak typowa lampka nocna zdolna do ćmienia (a nie do świecenia). Ale jak ją pstrykniesz, zadziała niczym soczyste słońce. Przed jej jasnym blaskiem nie ukryje się żaden zakamarek kobiecego ciała prężącego się na Twoim łożu. W związku z czym również Ty – nie będziesz niemile zaskoczony z rana… Chcesz ją mieć? I chcesz, żeby była pięknie bezwstydna? To kup sobie lampkę „No Shame”!

6. Usługi copywritera

Wersja dla samic:

Usługi copywritera – dzień dobry, będę Twoim copywriterem, o Pani! Dlaczego ja? Bo świetnie wiem, że słowa mają dla Ciebie podwójne znaczenie, różnorakie intencje i wielorakie zabarwienie. Poukładam Ci je (słowa) tak, byś nie miała wątpliwości i nie musiała pytać, co chciałem przez to powiedzieć. Napiszę Tobie wszystko, o czym skrycie marzysz – wypowiem za Ciebie dokładnie to, czego pragniesz i oczekujesz. A jak zmienisz trzy razy zdanie w trakcie zlecenia, to nie wyprę się Ciebie, lecz dalej będę walczył o Twoje dobre słowo. Zasługujesz na mnie, bo chcesz, żeby świat rozumiał Cię tak, jak tego chcesz. Będziesz mną nie tylko chronicznie usatysfakcjonowana – przy mnie nareszcie przestaniesz się bać, że słowa nie mają sensu. Razem zbudujemy wszystkie sensy wszystkich słów, i wszyscy będą Ci zazdrościć. Bierz mnie! Twój wierny copywriter od zaraz.

Wersja dla samców:

Usługi copywritera – umiem merytorycznie, szybko, tanio, skutecznie i z klasą. Wiem, że wszyscy Ci powiedzieli, że to połączenie jest nierealne, ale dzięki współpracy ze mną będziesz mógł z satysfakcją zaśmiać im się w twarz oraz poklepać się po nieodchudzonym portfelu. Ty wiesz, czego chcesz – ja wiem, jak to napisać. I napiszę to z pomysłem i zaangażowaniem – Twoja marka będzie dla mnie tak samo ważna jak dla Ciebie. No i efektywnie uwolnię Cię od koszmaru tych wszystkich copywriterskich niekonkretnych marud, które zawsze wszystko znakomicie „umią”, ale nigdy to, co akurat jest potrzebne. Od razu zapisz sobie mój telefon i mejl. Pamiętaj o mnie: konkretna potrzeba – konkretna reakcja.

7. Usługi remontowe

Wersja dla samic:

Usługi remontowe – pucu-pucu, chlastu-chlastu, nie masz rączek jedenastu… A my mamy! Przyjedziemy do Ciebie w try miga – w tyle rączek, ile potrzebujesz! Zakręcimy się wkoło Twoich tynków, kafelków i fug tak elegancko, że popadniesz w niemy zachwyt i sama z własnej woli podniesiesz ceny naszych usług. A jak skończymy robotę, to posprzątamy po sobie, co trza – przecież nie masz jedenastu rączek, a my tak! Jak ognia boisz się fuszerek, naciągaczy i leniwców? To przestań – zadzwoń po nas!

Wersja dla samców:

Usługi remontowe – my wiemy, że to wszystko sam byś bardzo dobrze zrobił, ale weź wytłumacz to swojej żonie. Zanim na spokojnie skręcisz te szafki, co pół roku będzie truła Ci nad głową, kiedy szafki będą gotowe – nigdy nie przejdziesz Gearsów trójki do końca. Przełknij dumę, zadzwoń po nas i miej ten cały remont z głowy. Pamiętaj: spokój ducha jest ważniejszy od pieniędzy. Trochę nam zapłacisz, fakt, ale pomyśl, ile byś wydał na antydepresanty i whisky, żeby nie my.

8. Usługi kosmetyczki

Wersja dla samic:

Usługi kosmetyczki – nie będę Cię do siebie przekonywać. Sama wiesz najlepiej, że zawsze coś było nie tak: jedna kosmetyczka spartaczyła Ci te żele (a podobno miała być taka świetna), po hennie u drugiej z rozpaczy chciałaś zetrzeć sobie brwi pumeksem, tej trzeciej już nawet nie wspominajmy (po co przywoływać traumy)… No więc powiem Tobie szczerze, jak kobieta kobiecie: chodź do mnie, nie pożałujesz! Po paznokciach u mnie będziesz mogła wkładać ręce gdzie zechcesz, a żele pozostaną na swoim miejscu, w stanie wzorowym. Hennę położę Ci tak, że przez trzy dni z rzędu z zachwytu nie będziesz mogła wyjść z lusterka. A o wosku na strefę bikini naprawdę wiem wszystko – umiem zrobić tak, żeby nie bolało, no i rzecz jasna bez blizn (tamta historia już Ci się nie powtórzy – obiecuję).

Wersja dla samców:

Usługi kosmetyczki – wiem, że czaisz się pod moimi drzwiami i wstydzisz wejść. No więc załatwmy to wreszcie krótko i konkretnie: wiem, jak uatrakcyjnić Cię dla kobiet, a przy tym zrobię to tak, żebyś nadal czuł się stuprocentowym samcem. Przede wszystkim weź trzy głębokie wdechy, uspokój się i posłuchaj: nie musisz brać masażu w czekoladzie ani pomarańczowego peelingu pięt, ale mamy już XXI wiek i mężczyźni chodzą do kosmetyczki. Tak już jest, pogódź się z tym. Naciśnij wreszcie tę klamkę, nie zostawaj w tyle za kumplami! Poza tym pasta cukrowa nie boli tak jak wosk, no i nie położę Ci jej przecież TAM, tylko najwyżej pod pachy, żebyś na siłowni nie pocił się jak prosię, a w sypialni dobrze pachniał.

9. Usługi księgowej

Wersja dla samic:

Usługi księgowej – jeżeli czytasz to ogłoszenie, to znaczy, że jesteś humanistką. Nie obraź się, ale moja najlepsza przyjaciółka jest humanistką, więc wiem, jak to jest. Na pewno jesteś kreatywna i nader błyskotliwa intelektualnie, ale książka przychodów i rozchodów sama się nie uzupełni. Wiem, że lubisz ładnie pisać – rysować kształtne literki – i gdyby to był zeszyt ze szlaczkami albo pamiętnik… ale nie jest. To jest niestety książka przychodów i rozchodów. A pod Pięćdziesięcioma twarzami Greya na nocnej szafce leży Twój roczny PIT. Tak, PIT – to nie jest tabelka do wpisywania listy zakupów, uwierz mi. A o tej fakturze, żeby ją wystawić dla kontrahenta, pamiętasz choć trochę? Jak to: nie wiesz jak? Chcesz mieć kontrolę skarbową na karku? No to na co czekasz? Łap za telefon i przyjeżdżaj do mnie! Ja Cię nie tylko uratuję przed kłopotami – Ty mnie po prostu pokochasz jak siostrę.

Wersja dla samców:

Usługi księgowej – jeżeli czytasz to ogłoszenie, to znaczy, że jesteś poważnym biznesmenem. A poważni biznesmeni nie są stworzeni po to, żeby się dłubać w żałosnych cyfrach i kretyńskich rachunkach. Poważni biznesmeni mają inne rzeczy na głowie – poważni biznesmeni robią poważne biznesy, ja to rozumiem. Nie będziesz przecież marnował swojego cennego czasu na te wszystkie księgowe pierdoły. Poważny biznesmen umie oddelegować obowiązki – wiem, że to potrafisz; ja w Ciebie wierzę. Pozwól, że wyręczę Cię z tych niegodnych Twojej inteligencji i przedsiębiorczości błahostek, jakimi są stosy nikomu poza skarbówką niepotrzebnych papierów. Zajmę się nimi z najwyższą troską – a Ty zapłacisz niższy podatek.

*

Mam nadzieję, że nieco Was rozbawiłam moimi tekstami reklamowymi, a tych czytelników, którzy chcieliby zostać zawodowymi copywriterami, którzy marzą czuć się w tym zawodzie co najmniej tak, jak ryby w wodzie – zapraszam do zapisania się do grupy Sfera Pisania Doroty Bajczyk na Facebooku:
https://www.facebook.com/groups/1704556029861866/

Justyna Karolak

Oświadczenie:

To nie jest artykuł sponsorowany – w mieście Karolakowo nie ma artykułów sponsorowanych. Zachęcam Was do zapoznania się z Dorotą, bo szanuję i lubię Dorotę. 

Komentuj