Justyna Karolak dziwi się światu. Tym napisem wita wszystkich tablica wjazdowa do miasta, jakim jest Karolakowo. A pod spodem, drobnym maczkiem, widnieje jeszcze dopisek: „Jaką cudowną rzeczą jest oko! Swoje uważam za prawdziwy miękki aparat fotograficzny, który robi zdjęcia nie świata zewnętrznego, lecz mojej najtwardszej myśli i myśli jako takiej”. Z pozdrowieniem dla Salvadora Dali, wita w swoim mieście, na osobistym blogu – Justyna Karolak. Zanim rozpoczniesz zwiedzanie, pozwól najpierw, że się przedstawię: notki "O mnie" i "Kontakt" znajdziesz w Archiwach – Styczeń 2013.
środa Styczeń 24th 2018
Justyna Karolak dziwi się światu. Tym napisem wita wszystkich tablica wjazdowa do miasta, jakim jest Karolakowo. A pod spodem, drobnym maczkiem, widnieje jeszcze dopisek: "Jaką cudowną rzeczą jest oko! Swoje uważam za prawdziwy miękki aparat fotograficzny, który robi zdjęcia nie świata zewnętrznego, lecz mojej najtwardszej myśli i myśli jako takiej". Z pozdrowieniem od Salvadora Dalego, wita w swoim mieście, osobistym blogu Justyna Karolak. Zanim rozpoczniesz zwiedzanie, pozwól, że się przedstawię: notki "O mnie" i "Kontakt" znajdziesz w Archiwach - Styczeń 2013.
Zapalenie opon zimowych – felieton karolakowy

Zapalenie opon zimowych – felieton karolakowy

Każdy kocha zmiany, ale... u innych, nie u siebie. Zmiany są dobre, wspaniałe są zmiany! Pod warunkiem, że dotykają cudzej rzeczywistości, nie mojej. O, jakimże cudownym wynalazkiem jest ludzkie oko! Własne oko widzi cudze błędy jak na dłoni, za to belki wbitej w siebie, to jest w gałkę, nie widzi – indywidualna percepcja jest wybiórcza jak maszyna losująca Lotto. Swego czasu zgłosił się do mnie pewien przedsiębiorca świadczący określone usługi, filarem jego [...]

Pelotka i Flamazarnik – Rozdział III

Pelotka i Flamazarnik – Rozdział III

Rozdział III. Ten, w którym Flamazarnik robi weki na zimę, a Pelotka jedzie do telewizji. Był początek grudnia w piątek wcześnie rano, kiedy spadł pierwszy tegoroczny śnieg. Termometr pokazywał minus dziewięć. Ogródek za domem zrobił się całkiem biały i co gorsza twardy – Flamazarnik nie mógł już zakopywać w nim flaków po pasztetowej i parówkach. Westchnął ciężko, uświadomiwszy sobie, że oto nastał niechybny czas robienia nudnych dietetycznych weków, od [...]

Kobieta i Morlok

Kobieta i Morlok

Kobieta to dziwne stworzenie. Niby krucha, miękka, delikatna, a jak do pieca dołoży, to nie ma siły w mieście... Dziwię się temu, jak często spotykam kobiety agresywne – podejrzliwe, jadowite w słowach, przybierające ton pouczający, mające się za ósmy cud świata, w chronicznej opozycji względem wszystkich i wszystkiego, co inne, co niepokrewne. A gdybyś taką kobietę zapytał, co nią kieruje – dlaczego stale wmawia światu coś, czego świat de facto ani razu nie [...]

Literką być!

Literką być!

Długo nad tym myślałam, aż wymyśliłam: w przyszłym wcieleniu chcę powrócić jako... tekst. Tak! Chcę być literkami, słowami i zdaniami. Wszyscy będą się nade mną pochylać. I to z najwyższą troską. Ba! Będą się o mnie kłócić, będą mnie sobie nawzajem odbijać, będą na potęgę mnie pożądać... Kocham literki, dlatego zostałam pisarzem. Muszę opłacać czynsz i kupować chleb, więc aby na literkach zarabiać, zostałam redaktorem. Z tego opisu wynika jasno, [...]

Koszmar redaktora, czyli jak skutecznie wystraszyć się na Halołin

Koszmar redaktora, czyli jak skutecznie wystraszyć się na Halołin

Ponieważ kiedyś Zaduszki, a dziś Halołin, wymyśliłam, że w zastępstwie poważnego artykułu o Dniu Wszystkich Świętych podzielę się z Wami tekstem półżartem półserio o najsroższym upiorze prześladującym każdego redaktora. Zamiast przebierać się za strzygę czy kłobuka, wieczór spędzę nad tekstami różnych autorów i bać się będę błędów, które tam zastanę, nie na żarty. Albo zamiast pójść do kina na horror, otworzę tekst do poprawy i za głowę się [...]

Język reklamy z oka przymrużeniem

Język reklamy z oka przymrużeniem

Ach, reklama – uśmiechnięte ścierwo, jak powiedział ktoś niegdyś... Nie pamiętam ani kto, ani kiedy, wybaczcie proszę. Tymczasem niezależnie od tego, na ile każdego z nas osobiście reklamy drażnią i irytują, a na ile np. bawią – faktem jest, że reklama jako marketingowe zjawisko przewija się przez nasze życia całkiem często. Czasem ją zauważamy, a czasem nie, bo Internet w XXI wieku stał się obszarem specjalizującym się w reklamach, na które nasze świadome oko [...]

Niesamowita historia Adrianny – minireportaż karolakowy

Niesamowita historia Adrianny – minireportaż karolakowy

Mama Adrianny zmarła w dwie godziny po porodzie na skutek krwotoku. Osierociła nie tylko Adriannę, ale też starszą o 10 lat córkę Dorotę. Tata dziewczynek, z bólu po śmierci ich mamy, popadł w alkoholizm – Adriannę wychowała babcia i dziadek, rodzice ojca. Jako mała dziewczynka Adrianna silnie przeżyła śmierć dziadziusia. Jako nastolatka Adrianna silnie przeżyła śmierć szwagra – młody, niespełna trzydziestoletni mężczyzna zmarł dość gwałtownie, w [...]

Pelotka i Flamazarnik – Rozdział II

Pelotka i Flamazarnik – Rozdział II

Rozdział II. Ten, w którym Pelotka pragnie czułości, a tatuś Pelotki pokazuje Flamazarnikowi swój garaż. We środę Flamazarnik ugotował zupę porową, w czwartek selerową, a w piątek rosół bez rosołu, czyli wodę z pietruszki z dodatkiem złocistej kurkumy dla oszukania koloru. Były to ulubione dania obiadowe Pelotki – wegańskie i bardzo dobre na figurę. Dlatego gdy Pelotka wychodziła do pracy, Flamazarnik podjadał chyłkiem kanapki z pasztetową oraz parówki z [...]

Pelotka i Flamazarnik – Rozdział I

Pelotka i Flamazarnik – Rozdział I

Rozdział I. Ten, w którym Flamazarnik zauważa swój ogon oraz tęskni do kanapek z szyneczką. Wtorkowe spotkania w Lidze Kobiet Impertynenckich rozpoczynały się o dziewiętnastej. Kiedy państwo Pelotkowicze dotarli na miejsce, było już praktycznie ciemno, ale i tak dało się zauważyć liczne kolorowe esy i floresy, którymi przozdobiono mury tego przybytku. Na widok floresów Flamazarnik poczuł się, jakby wpadł do słoika z kleksami atramentu. – Pomalowałyśmy tak [...]

Pelotka i Flamazarnik – Prolog

Pelotka i Flamazarnik – Prolog

Był środek jesieni w niedzielę o czternastej dziesięć, kiedy Pelotka podparła się pod boki i spode łba łypnęła na swego męża, Flamazarnika. – Ty to chyba głupi jesteś – zapytała bez znaku zapytania. Flamazarnik zamarł z widelcem w ręku – właśnie obiad jedli – ale nie dał tego po sobie poznać, bo aż za dobrze wiedział, że Pelotka gardziła pantoflarzami. Udawał więc, że nic się nie stało i że wcale się nie boi, i że nadal je, nie jedząc i widelcem [...]

 Strona 2 z 11 « 1  2  3  4  5 » ...  Ostatnia »